Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   13
                                      

Kamil "Iwan" Iwanowicz


Gdy ukazały się pierwsze screeny z KREED’a, grę zaczęto porównywać do trzeciego DOOMA. Minęło trochę czasu i w końcu do rączek dostaliśmy dziecko ID SOFTARE. Co na to KREED? Zbladł.



Fabuła gry opowiada o... kosmitach i to w dosyć standardowy, lecz ciekawy sposób. Oczywiście akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości. Zaczynamy z grubej rury- ogromne przeludnienie, wyniszczenie środowiska i boom technologiczny zmuszają ludzi do osiedlania się na innych planetach Układu Słonecznego. Prowadzi to do konfliktów i ostatecznie do wybuchu trzeciej i czwartej Wojny Światowej. Po tych zdarzeniach ludzkość potrzebowała odpoczynku. Powoli życie wracało do normy, a kolonizowanie planet szło bezproblemowo. Używanie przemocy stało się zbędne, gdyż inne rasy jej po prostu nie znały. Jednak z czasem to się zmieniło. Ludzie otrzymali kopa prosto w twarz za sprawą brutalnej rasy obcych- Triglaarian. Obcy będący przez 7000 lat w ciągłej wojnie masowo zaczęli przejmować ziemskie kolonie. Ludzie nie byli w stanie nic zdziałać. Wkrótce Ziemię oraz inne planety Układu Słonecznego zalały „Fabryki Strachu”, czyli przyszłościowe obozy pracy, gdzie ludzie w męczarniach kończyli swe żywoty. Ludzka rasa szybko stanęła w obliczu zagrożenia całkowitego wyginięcia.

(kliknij aby powiększyć)
Niech no kto wyskoczy jak idę z taką bronią


Gdy zastępcza Ziemia stała się jednym wielkim skażonym rumowiskiem, skryli się na niej naukowcy. Panowie stworzyli Legionistę- genetycznie zmodyfikowanego wojownika, który był połączeniem najnowszych technologicznych rozwiązań i tego, czego zabrakło ludziom by przeciwstawić się wrogowi. W osobie Legionisty powróciła mężność, odwaga, honor i lojalność. Wkrótce Legioniści zmieszali Triglaarian z błotem przejmując ich technologię i ucząc się walczyć według zasad wroga. Na początku XXIV wieku obcy zostali ostatecznie wypędzeni poza Układ Słoneczny, co zostało jednak okupione milionami ludzkich istnień. Walki trwały jeszcze przez wiele lat, ale składały się na nie pomniejsze potyczki.

Zaraz ufoka przerobimy na kiełbaski i...


W końcu dochodzimy do XXVIII wieku. Statek handlowy „Aspero” przewożący wartościowe towary na jedną z kolonii nigdy do niej nie dociera. Mimo, że na pokładzie był Legionista, to nie zdołał on zapobiec nieszczęściu. Ostatnie wiadomości mówią o nieprawidłowym działaniu cybernetycznego mózgu i ataku obcych. Sterowanie i silniki zostają uszkodzone. Kontakt ze statkiem zostaje urwany. Od tego czasu nie wiadomo, jak potoczyły się losy „Aspero”. Dalszy ciąg historii należy już sobie dopowiedzieć za pomocą gry... KREED to FPS prosto z Rosji, który swoją premierę powinien mieć w najbliższym czasie (choć oficjalna data nadal nie jest znana). Po obejrzeniu screenów i przeczytaniu zapowiedzi można było być nastawionym bardzo pozytywnie. I choć na obrazkach grafika nie prezentuje poziomu równego DOOM 3, to i tak wygląda super.
Na największe uznanie zasługują modele broni i wygląd potworów. Przeciwnicy nie posiadają może zbyt rewelacyjnego designu, jednak pokazują możliwości silnika graficznego KREED. Oprócz szczegółowych elementów uzbrojenia, na postaciach doskonale widać wszelkie wypukłości w budowie ciała (bez podtekstów poproszę :>). Zaawansowana zabawa ze światłem i ogólnie mroczny klimat grafiki nadaje jej charakterystycznego klimatu. Wszelkie efekty typu wybuchy, wystrzały, odbicia w wodzie, są dopieszczone na maksa, aż oko bieleje.

... usmażymy na ognichu


Jak zapewniają twórcy, gra nie będzie polegać tylko na monotonnym łażeniu i strzelaniu. W niektórych momentach gry armaty pochowamy do kieszeni, starając się pozostawać w cieniu poza zasięgiem wzroku przeciwnika. Podczas rozgrywki spotkać ma nas walka drużynowa, a także bardziej złożone misje polegające np. na ochronie określonych celów. Jak widać, wypadałoby być nastawionym do KREED bardzo optymistycznie. A teraz wróćmy do rzeczywistości i obejrzyjmy trailer pokazujący półtorej minuty z gry właściwej. Moje wrażenia? Bieda. Jedyną rzeczą, która wywiązuje się z obietnic jest grafika. Może nie aż tak dobra jak na screenach, ale nic jej nie brakuje. Brakuje za to i to dużo całej reszcie. Może zacznę inaczej- trailer to jak dla mnie tak coś, co pokazuje najmocniejsze strony gry, jej największe zalety i najbardziej niesamowite, wykręcone akcje. A co widzimy tutaj? Jakieś pitu-pitu, strasznie beznamiętne walki, trochę strzelania i to wszystko... Średniej jakości animacja rozpadającej się szyby nie jest dzisiaj żadną nowością, takie rzeczy widzieliśmy już w SHOGO. I teraz mamy dwa wyjścia- albo KREED okaże się crapem nie z tej ziemi, albo pan montujący trailer nie zna się na rzeczy i nigdy nie widział filmików z HALF-LIFE 2...

Gdzie się wszyscy podziali?


Najlepsze, a mianowicie demo, zostawiłem na koniec. Otóż ukazała się w sieci także wersja demonstracyjna omawianego tytułu. Na podstawie obcowania z demkiem, mogę jednoznacznie stwierdzić, że grafa daje radę. Co do broni, to jest ich wiele, jednak każdą z nich „już gdzieś widzieliśmy”. I nie chodzi mi tu o design (całkiem dobry), ale o działanie- shotgun, karabiny, rail połączony (alternatywny ogień) z czymś na kształt plazmaguna, rakietnica strzelająca „energią”, miotacz ognia... Zero inwencji. Jednak najgorszy jest fakt, że mizerność rozgrywki zaprezentowana w trailerze omotała również demo. Walki z przeciwnikami zwyczajnie przynudzają i nie ma w nich za grosz dynamiki. A samo granie jest okropne- polega na łażeniu i odwiedzaniu kolejnych pomieszczeń, do których najczęściej wchodzimy tylko po to, żeby ubić jakiegoś stwora lub zgarnąć naboje. Żenada. Jak widzicie, trailer i demo nastawiają bardzo negatywnie. Szczerze mówiąc wątpię, żeby do premiery coś uległo zmianie, jednak należy być dobrej myśli. Oby to było tylko pierwsze, błędne wrażenie...


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   13