Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   25
                         

Robert "Rosic" Korczak

PRODUCENT: Valve Software    DYSTRYBUTOR: Nicolas Games   GATUNEK: FPS   WWW:www.half-life2.com/   CENA: 139 zł    


Herbatę mam, kawę wypiłem, mogę więc napisać co ostatnio przeżyłem… :P



Standardowy wstęp
Wiele wody w rzece upłynęło zanim w ciężkich bólach przyszło na świat nowe dziecko wprost od Valve. Ponad rok opóźnienia wynikającego z różnych przekrętów, jakie miały miejsce w procesie twórczym, nieźle zniecierpliwił graczy. Szum, który powstał wokół drugiej odsłony Half Lifea na pewno pozytywnie wpłynął na jego sprzedaż, ponieważ tak jak na megahit przystało, HL2 okupuje teraz listy przebojów. Po ogromnym rozczarowaniu, jaki spotkało mnie wraz z premierą Dooma 3, teoretycznie największego rywala dla HL2, mój entuzjazm trochę opadł. Mimo wszystko ciągle wierzyłem, że to, co dane mi było zobaczyć na zeszłorocznym trailerze z E3, będzie prawdą i że będę szukał szczęki nie na podłodze, a u sąsiadki piętro niżej.

(kliknij aby powiększyć)
Piękny widoczek


Wstęp fabularny
W grze przywitał mnie znany wszystkim człowiek w niebieskim garniturze. Opowiada on jak zwykle bez ładu i składu, jakieś niestworzone rzeczy. Następnie otwarłem oczy w jadącym gdzieś pociągu. Powtórka z rozrywki, pomyślałem, ale nie była to do końca prawda. Pociąg jechał, bowiem do jednego z olbrzymich więzień, które zostały zbudowane za Ziemi. Na naszej planecie nie dzieje się zbyt dobrze, prezydentem całego świata został niejaki doktorek - Wallace Breen, który siedzi sobie na szczycie swojego olbrzymiego miasta kombajnu i chce jak każdy tyran „wszystkiego, co najlepsze dla ludzkości.” Jego kombajn powoli powiększa się niszcząc doszczętnie wszystko, co stanie mu na drodze. Aby uzyskać spokój na świecie, powstaje grupa rebeliantów, w której skład wchodzą dawni kompani Gordona, a także bardzo wielu ochotników, a nawet kilku obcych. Gdy pojawiłem się w więzieniu zostałem potajemnie wciągnięty do owej grupy i tym sposobem zaczęła się moja wojna. Dodatkowo najlepsi naukowcy pracują nad teleportacją, dzięki której przeszedłem przez niezłe klocki. W bardzo zakręconą i zagmatwaną fabułę wkręcono także wątek zdrady i jak to było w HL 1, niestandardowy koniec.

Rozwinięcie miejscowe
Cóż by mi jednak było po dobrej fabule, gdyby nie rozgrywała się ona w odpowiednio dobranych miejscach akcji. W Half Lifeie 2 można odnaleźć bardzo silny wpływ rosyjskich i czeskich miast, a że nasze państwo ma podobną architekturę, to bardzo często czułem się jakbym był na swoim podwórku. Gra podzielona została na 14 etapów i napisy końcowe. Co drugi etap owocuje zmianą miejsca akcji. Nie chodzi mi o to, że wędrujemy z Afryki na Arktykę, ale z blokowiska do centrum miasta. Każda zmiana odbywa się płynnie i nie ma tu miejsca na jakieś dziwne przeniesienie. Podczas zabawy z HLem2 byłem w brudnym, obdrapanym więzieniu, na przyblokowych torowiskach, czy w centrum miasta z kamienicami dokoła. Płynąłem też kanałami, a także jechałem przybrzeżną drogą. Oczywiście trafiłem też do laboratorium, a na koniec gry zwiedziłem miasto kombajn. Ostatnie dwie plansze są bardzo dużą odskocznią od pozostałych, które utrzymują w miarę podobny klimat. Projekty plansz są niemal doskonałe, zbudowane tak, aby nie nudzić gracza i żeby wydawało mu się, że idzie tam gdzie chce. Prawda jest taka, że Hl2 jest grą bardzo liniową i o wyborze drogi nie mamy, co nawet myśleć. Mapy, bo o nich była mowa są napakowane po brzegi. Wszędzie coś się dzieje, ludzie wykonują swoje obowiązki, pełno jest w nich przedmiotów, są zakręcone, ale nie ma problemu ze znalezieniem drogi. Wrogów jest tyle ile trzeba i są oni tam gdzie trzeba, zresztą o tym opowiem za chwilę.

Ruch oporu i nie tylko
W tym punkcie pragnę poruszyć sprawę moich komputerowych towarzyszy. Oprócz mnie, Gordona Freemana, bardzo ważna rolę w fabule pełnią też dr Eli Vance, wraz ze swoją córką Alyx, a także dr Judith Mossman. Oczywiście to nie wszyscy, ponieważ postaci nam sprzymierzonych jest w grze sporo. Najbardziej charakterystyczną z nich jest jednak Alyx i jej pies. Uwaga wszyscy samotni faceci - nie grajcie w Half Lifea 2! Dlaczego? Może teraz będziecie się śmiać, ale Alyx ma w sobie coś takiego, co strasznie skupia wzrok i pociąga. Wiem, że jest to tylko sterta pikseli, ale jej wygląd, zachowanie i ubiór umieją zaczarować. Dobrze, że jestem już ustatkowany w sprawach sercowych, bo mogłoby mi się zdarzyć podkochiwanie się w Alyx. Paranoja, czyż nie? Ano, wiem, że tak, ale żadna komputerowa laska nie działała na mnie w ten sposób. Z uwielbieniem patrzyłem też na jej pieska. Jest on wielkim i bardzo silnym robotem, który rozumie wszystko, co się do niego mówi, zachowuje się jak pies, cieszy się na widok swojej pani, lubi aportować, a eksterminacja wrogów w jego wykonaniu to show na miarę yyy… jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Główni bohaterowie gry mają zawsze sporo do powiedzenia, opowiadają w każdym wolnym momencie, a także pomagają czasem w trudnych sytuacjach. Szkoda, że ja jestem niemową i z moich ust nic nie usłyszymy. Do ruchu oporu przyłączyli się także niektórzy obcy, a jeden z doktorów ma stworka jako domowe zwierzątko. Nie będę opowiadał dokładnie, o co chodziło, ale uwierzcie mi, że przy HL2 czasem się też pośmiejecie. Poza głównymi bohaterami, napotkałem jeszcze bardzo wielu poczciwych wojaków. Każdy z nich rozpoznawał mnie od razu i zawsze ochoczo przyłączał się do walki za dobro Ziemi.

Domki na skarpie


Co i gdzie, i jak świeżo się dzieje
W początkowej fazie gry nie miałem swojego kombinezonu, ani żadnej broni. Ponieważ musiałem uciekać przed strażnikami, liczyć mogłem tylko na swoje nogi. Już pierwsza plansza pokazuje kunszt, z jakim Valve wykonało grę. W ciągu kilku minut uciekłem z więzienia, wyskoczyłem przez okno, biegałem po podwórkach i klatkach schodowych, a na koniec uciekałem po dachach. Mistrzostwo! Gdyby nie pomoc Alyx pewnie by mnie dopadli, ale pojawiła się ona w najodpowiedniejszym momencie. W laboratorium ubrałem się w mój nowy kombinezon, teraz oprócz stanu życia i osłon mam także wyświetlony pasek czegoś w rodzaju staminy. Pozwala mi on szybko biegać, mieć włączoną latarkę, a także oddychać pod wodą. W dalszej części gry zwiedziłem torowiska i cały system zagmatwanych kanałów podmiejskich. Mimo iż przeciwników zbyt wielu tam nie było, to panował bardzo ciężki klimat. W końcu udało mi się za pomocą ślizgacza dotrzeć do laboratorium Black Mesa East, gdzie poznałem pieska i dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Mimo iż rozdział ten jest krótki, jest jednym z moich ulubionych. Świetna zabawa z psem w rzucanie skrzyniami czy aportowanie piłki, jest wprost nie do opisania. Podczas niej, nauczyłem się sprawnie korzystać z gravity guna, ale o nim opowiem za chwile. Później musiałem przebrnąć przez opuszczone miasteczko. Była to chyba najmroczniejsza misja w grze. Zewsząd wyłaniały się hordy obcych. Na ich wykończenie pozwoliła mi pomoc księdza z pobliskiego kościoła, a także bardzo sprawne używanie otoczenia, np. detonowanie wybuchowych beczek, czy włącznie wiatraków, które mieliły wrogo nastawione stwory. Następnie czekała mnie długa jazda, by dojechać do opuszczonego, ale dobrze strzeżonego więzienia. Autorzy wprowadzili w tym miejscu świetny motyw, ponieważ w drodze do punktu przeznaczenia zabijamy pewnego dużego obcego i uzyskujemy kontrole nad małymi, powiedziałbym owado-podobnymi stworzeniami, które okażą się niesamowicie pomocne. Klimat, jaki trzyma plansza nova spectrum jest wielki! Wszędzie pełno obcych, którzy dosłownie zagryzają moich przeciwników. Ja jednak jestem spokojny, bo wiem, że tam gdzie pójdę tam też osłaniać mnie będą owe owady. Po przejściach w więzieniu brałem udział w bardzo długich starciach ulicznych. Zawsze towarzyszyli mi moi kompani, a razem z nimi to nawet i stritery (spore kroczące mechy, przypominające pająki), nie były straszne! Walki w mieście są bardzo dynamiczna i wybuchową częścią HL2. Nie ma tam miejsca na chwilę spokoju czy pomyślunek. Zarówno na jak i w budynkach, na placach i w podziemnych tunelach czai się mnóstwo wrogiego wojska, które potęgowane jest przez ciągłe posiłki. Dynamizm przede wszystkim. Udało się jednak przebić do kombajnu i zrobić z szefuńciem porządek. Wewnątrz tego architektonicznego cuda, poczujemy się jak w gwiezdnych wojnach. Ogromne, zimne przestrzenie, wiele źródeł mocnego światła i różne dziwne urządzenia sprawiły, że stałem się taki malutki…

Arsenał
Podstawową bronią obowiązkowo jest łom. Z pistoletów, oprócz normalnego bang banga mamy jeszcze rewolwer Magnum. Jest to zabójczo mocne cacko, dzięki któremu ustrzelimy każdego za jednym strzałem. Dalej mamy dwa karabiny maszynowe, jeden słabiutki, a na dodatek niecelny, drugi celny i z o wiele większą siłą działania. Jest jeszcze shotgun, kusza - snajperka, bazuka i granaty. Oprócz tych standardowych broni znajdziemy jeszcze kulkę do sterowania robakami i wszechmogącego gravity guna. Takiej zabawki nie było nigdzie! Broń ta ma zdolności przyciągania i odpychania wszystkiego, co materialne. Możemy, więc przyciągnąć beczkę i odrzucić ją z dużą siłą w stronę wroga. Albo ułożyć kilka skrzyń na sobie, aby się po nich wspiąć. Możemy też rozrzucić kilka leżących obok siebie rzeczy za pomocą jednego strzału. Pod koniec gry, broń przechodzi przypadkowe wzmocnienie i ma taką siłę, że może wyrywać monitory ze ścian! Boska sprawa! Dzięki tej jednej zabawce jesteśmy w stanie zapomnieć o małej ilości konwencjonalnego uzbrojenia.

Pojazdy i urządzenia używalne
W HL2 miałem przyjemność zasiąść za sterami ślizgacza. Pojazd ten porusza się zarówno po wodzie jak i po trawie. Napędzany jest za pomocą śmigła przymocowanego do tylnej części ramy. W pierwszej części jazdy nie miałem uzbrojenia i musiałem nieźle manewrować, aby nie zostać zniszczonym. Szczególnie wtedy, gdy goniło mnie coś na wzór śmigłowca. Droga, którą przebyłem obfitowała w wiele skoczni i bram, które trzeba było otworzyć (np. za pomocą wielkiej spadającej metalowej belki). Później miałem już działko, więc nikt nie mógł mi podskoczyć :] Tak czy siak, etap ze ślizgaczem był jedynym etapem w grze, który średnio mi się podobał i trochę mnie nużył. Nie dlatego, że pomysł i wykonanie jest złe. Dlatego, że jest on po prostu ciut za długi i jazda staje się pod koniec męcząca. Innym pojazdem, które prowadziłem, jest 4 kołowe buggy z zamontowanym działkiem. Jazda dżipkiem to czysta przyjemność. Trzeba trochę poszukać drogi, powystrzelać wrogów, parę razy wysiąść i udać się na spacer w poszukiwaniu włącznika bramy. W porównaniu do ślizgacza, ta cześć gry jest o wiele ciekawsze, a jej długość jest odpowiednia. Poza tym skorzystać mogłem jeszcze ze stojących karabinów maszynowych, a w ostatniej planszy z czegoś w rodzaju kolejki linowej, ale to już zobaczcie sami.
Oponenci
Zasadniczo dzielą się na dwie grupy: ludzie i obcy. Ludzie, czyli wyspecjalizowane wojska pana prezydenta poubierani są w ciemne mundury a na głowach mają dziwne maski. W końcu ochrona musi być! Są też białe odmiany wojsk wroga, ale występują oni rzadziej i tylko w dalszych etapach gry. Żołnierze najczęściej dzierżą w swoich rękach karabiny maszynowe, choć czasem zdarzają się też ludzie z innym wyposażeniem i denerwujący snajperzy. Wojska prezydenta nie są jednak zbyt inteligentne… nie ma problemu z ich pokonaniem. Obcy są reprezentowani przez niezbyt liczną grupę mutantów. Jest ich o wiele mniej niż w HL, a kilka „typów” jest wręcz identycznych, oczywiście w o wiele lepszym wykonaniu. Obcy stosują tylko walkę wręcz, są odrażający i „pachną” krwią. Nie stanowią, z paroma wyjątkami, większego zagrożenia. W grze czekać na nas będą też latające maszynki z zamontowanymi piłami, które chcą nas pociąć, miny, wozy pancerny, mechy i coś w rodzaju helikopterów, jednak nie ma co się bać, to tylko tak strasznie brzmi.

Fizyka
Realistyczne oddanie wszelkich praw fizycznych, jakie istnieją w świecie realnym jest chyba najczęściej poruszanym tematem w rozmowach o Half Life 2. W grze można przesunąć, przewrócić, bądź odrzucić dosłownie wszystko. Praktycznie każde krzesło, monitor, czy beczka może zostać przemieszczone. Nie podoba Ci się telewizor? Wywal go przez okno, które w piękny sposób zamieni się w kawałeczki szkła. Wrak samochodu tarasuje Ci drogę? Użyj gravity guna i ładnie go przestaw! Chciałbyś dosięgnąć tej wysokiej półki? Ustaw piramidkę ze skrzynek i na nią wejdź! Dodatkowo fizyka pozwala na takie pyszności jak rzucanie we wrogów tarczami z piły tarczowej, układanie kładek z pływających palet, czy demolowanie drewnianych mostów, na których stoją wrogowie. Niektóre przedmioty można dosłownie wyrwać ze ściany np. kaloryfer. Zabici wrogie świetnie padają, a zestrzelony helikopter autentycznie spada roztrzaskując się na kawałki. Nie zabrakło też takich bajerów jak podrygujące na wietrze druty wysokiego napięcia, falująca, a do tego wyglądająca jak prawdziwa woda, czy używanie beczek jako tarczy (skrzyń nie polecam, ponieważ łatwo można je zniszczyć). Dowolność w niszczeniu jest niemal idealna. Tylko „większe” zdarzenia, takie jak przewracany komin lub rozbijana gródź są z góry przewidziane, mimo wszystko zdarzenia te i tak zawsze wyglądać będą inaczej. Fizyka prowadzenia wozów też jest realistyczna. Z takich mało ważnych i czysto bajeranckich rzeczy można wymienić możliwość kręcenia się na karuzeli, zabawę w kółko i krzyżyk, czy rozhuśtanie zwłok wiszących na sznurze…:D

Ładna laska, ale moja dziewczynka, eghm modelka SS-NG i tak jest ładniejsza!


Klimatyczność i grywalność
Jeżeli w HL 2 szukasz dokładnie tego, co w HL 1, tylko w lepszej formie, to niestety czeka cię zawód. Nowa cześć gry jest utrzymana w zupełnie innym stylu z zupełnie innymi cechami. Nie ma tu zamkniętych klatkowatych baz. Większość czasu spędzamy na powierzchni, biegając po ulicach miasta. Gra przestawiła się nieco na naparzankę i nie ma w niej aż tyle tajemniczości. Owszem, fabuła ciągle ma coś ze starego HLa, ponieważ jest zagmatwana i niewyjaśniona. Ale sama gra nie trzyma już takiego klimatu. Nawet w najstraszniejszej części gry, w raventhrone, gdzie powinien panować strach i przerażenie, nie odczuwałem go zbytnio. Gra nie przestraszyła mnie ani razu, czego o poprzedniku powiedzieć nie mogę. Klimat gry jest ciężki, bo tak też wygląda świat. Szaro bury ze wschodnimi barwami, pomalowanymi ścianami i wrakami takich wozów jak Trabanty, Skody, Avie, Liazy, czy Wołgi (wszystkie wraki samochodów są dokładnie odwzorowane z oryginałów !!!), lub z wyrzuconymi na brzeg statkami wygląda dość ponuro i nie mamy ochoty się na jego widok śmiać. Śmiem sądzić, że zamiast strachu i grozy, mamy tutaj ponurość i przybicie. Podczas gry w HL2 czułem się zupełnie inaczej niż w HL 1, nie mówię, że źle, ale to, co zaprezentowane było w pierwszej części mi podobało się ciut bardziej. Z grywalnością natomiast jest tak, że jest jej bardzo dużo. Wylewa się z każdej ściany, wybuchu czy wrogiego żołnierza. Trzeba przyznać, że grać się chce i to bardzo. Jedynie misja 3 i 4 nie do końca mi odpowiadały, ale taką małą niedoróbkę można pominąć. Wszystko w HL 2 rozgrywa się bardzo dynamicznie, czasem są jednak chwile spokoju. Nie psują one wrażenia całości, wręcz przeciwnie, chodząc po opuszczonym więzieniu znajdziemy chwilę na refleksyjne przemyślenia, zanim zza rogu wyjdzie kilku chłopków do zabicia. Czym bliżej końca tym wybuchowość akcji wzrasta. Na szczęście poziom trudności gry nie jest przesadzony i nie problemu z jej ukończeniem. Zagadki, które czasem trzeba rozwiązać, aby móc ruszyć się dalej nie są zbyt wymagające i wystarczy kilka chwil i skojarzenie kilku faktów, aby przebrnąć dalej. Cóż tu dużo mówić - przejdźcie się po Half Lifeowym mieście, a zobaczycie, co to znaczy, że chce Wam się grać.

Grafika
No tak :), dobrnąłem wreszcie do punktu, na który większość z Was czekała. Mimo iż nie jest ona najważniejsza… bla bla bla - jest ważna i to bardzo, szczególnie w takich grach! Według autorów HL 2 to najpiękniejsza gra wszechczasów i wiecie co? Skubańce mają rację! D3 ze swoimi kanciastymi głowami został daleko w tyle! Nie widziałem jeszcze czegoś podobnego! Szczególną uwagę należy zwrócić na postacie. Składają się one z niewyobrażalnej liczby wielokątów, mają dokładnie oddany każdy najmniejszy szczegół. Na ich skórze widać dokładnie pory, a mimika twarzy jest powalająca. Każdy mięsień twarzy się rusza, oczy, wargi, wszystko! Gdy jakaś postać do mnie mówiła, a ja się poruszałem, to ona bacznie mnie obserwowała, ruszała głową, tułowiem, spoglądała na mnie oczkami! Jak żywa! A jak ładnie się ludziki ruszają! Animacja jest boska, 100% realności i to niezależnie od tego, czy postać idzie, biegnie, wspina się, czy skacze - idzie się w tym zakochać! Gdy np. Alyx pisze coś na komputerze to dokładnie widać ruch każdego paluszka, a nie całej ręki! Nigdy, ale to nigdy nie widziałem takiej ilości szczegółów w tak cudownym wykonaniu! Reszta grafiki niewiele ustępuje postacią. Wszystko dopieszczone jest do najdrobniejszego szczegółu, tektury są wyraźne, ciekawe i niepowtarzalne! Modele szczegółowe i idealnie naśladujące realne rzeczy. Dodatkowo mamy tutaj bardzo ładny efekt tłuczonego szkła, łamanych desek czy wybuchających beczek. Woda wygląda lepiej niż w 3d Marku 2003, do tego widać na niej każdy rozprysk czy fale. Wybuchy to majstersztyk, a inne efekty, np. zniekształcenie obrazu w przypadku ogłuszenia, albo wystrzału stritera wręcz powala. Każdy przewracający się słup, spadający helikopter, dyndający kabel, a nawet tocząca się mina wprawiają w zachwyt, za którym tęsknić będziemy w innych produkcjach. Grafika w HL2 jest po prostu przełomowa!

Alyx z pieskiem


Udźwiękowienie
W tej kwestii rewelacji nie ma, ale nie ma też powodów do narzekań. Wszystkie dźwięki są tam gdzie być powinny. Fajnym pomysłem jest przeniesienie niektórych odgłosów wprost z Half Lifea. Takie same są np. odgłos ładowania osłon i życia, wbijania kodów, braku amunicji i wyciągania innych broni. Reszta jest już inna. Pukawki strzelają przekonywująco, wybuchy słychać dobrze. Bardzo podobały mi się głosy lektorów, którzy wyśmienicie pasują do postaci. Szum helikopterów, stuk pociągu, warkot silnika - wszystko, co jest potrzebne, znalazło swoje miejsce w grze. Ścieżka dźwiękowa jest jednak dość słaba. Kawałki włączają się od czasu do czasu, przede wszystkim wtedy, gdy na monitorze sporo się dzieje. Niestety muzyka nie jest górnych lotów i pomijając kilka utworów, stanowi raczej prostą łupankę.

Niedociągnięcia
Właściwie ich nie ma! Jedyne czego można się przyczepić to brak rąk naszego bohatera :P. Tzn. ręce to on ma, jak trzyma broń, albo jak ubierał kombinezon to było wszystko ok., ale jak zechciałem podnieść jakikolwiek przedmiot, np. komputer, to trzymał się on w powietrzu. Tajemna siła emanuje z Freemana i potrafi on utrzymywać przedmioty siłą woli. Jeżeli używamy gravity guna, to nie ma tego problemu.

Komputer naczelnego


Szczegół, czyż nie? Ale jest i przyczepić się należy! Bardzo dziwi mnie też fakt konieczności posiadania Internetu w celu zagrana w grę. Piraci i tak już mają grę scrackowaną, która steama zupełnie pomija, a biedny użytkownik, który wydał 130 zł na oryginał musi męczyć się z zakładaniem kont i aktualizacjami, a jak wiemy steram nie zawsze działa prawidłowo. Ja akurat problemów nie miałem, ale instalacja w sumie trwała około 30 min.

D3 do kąta, ale już !!!
HL 2 jest wspaniałą kontynuacją starego niezapomnianego hitu. Jest o wiele lepszy niż Doom3, ma ciekawszą fabułę i dobry klimat. Dźwięk stoi na dobrym poziomie. Przełomem jest grafika i fizyka zastosowana w grze. W dzisiejszych czasach w tych kategoriach HL2 nie ma sobie równych i zapewne jeszcze długo mieć nie będzie. Prawda jest taka, że nowy produkt Valve należy do tych, w które zagrać po prostu trzeba! W końcu nadszedł tak długo oczekiwany przełom! Teraz pozostało mi tylko oczekiwanie na dodatek z Alyx w roli głównej!

PS. Do HL2 dodano CS Source, ale to już inna historia.



Nie zgadzasz się z oceną recenzenta?
Chcesz podyskutować o grze?
Zapraszamy do specjalnego wątku na ten temat:
http://forum.ppk.webd.pl/index.php?showtopic=2970



Win 2000/XP/Me/98, Procesor1.2 GHz, 256 MB Ramu, Karta graficzna zgodna z DX 7, 4.5 GB HDD, Łącze internetowe

Ogólnoświatowa podnieta – uzasadniona!




Keiran:
Powiem szczerze ze jestem jednym z niewielu graczy którzy nie przejmowali się tym ze HL2 ma się w końcu pojawić. Jakoś jedynka, mimo tego, ze była fajna, nie sprawiła, że z utęsknieniem czekałem na sequel. Na dodatek ostatnie "hity" fpp (Doom3, Far Cry) nie nastawiały mnie optymistycznie. O dziwo spotkało mnie rozczarowanie. Gra ma parę bug'ów i Bug'ów (zrąbana instalacja) i nie wiadomo czy ktoś je naprawi, ale poza tym jest po prostu świetna. Grafika jest śliczna (w ruchu wygląda lepiej niż w Doom3, statycznie jednak gorzej, fizyka robi swoje). Dźwięk to majstersztyk, w recenzji powinna być dycha ewidentna, no chyba, że Rosic nie ma dźwięku przestrzennego. HL2 to jedna z niewielu gier FPP, które naprawdę potrafiły mnie wciągnąć, a nie są w klimacie SW, to chyba najlepsza rekomendacja.



Dude:
Powrót Gordona Freemana oznaczał powrót do legendy, która niegdyś zaprzątnęła umysł niejednego Gracza. Wiadomo było więc, iż H-L 2 skazany będzie na większy lub mniejszy sukces. Mimo iż Valve również o tym wiedziało, nie poszło w ślady ID Software i nie... Tak czy inaczej wszystkie czynniki składające się na tą grę tj. udźwiękowienie, grafika, fizyka itp. są doskonałe i można się o nich rozpisywać bez końca, jednak to trzeba doświadczyć samemu! Oczywiście nie obyło się bez żadnych bug'ów, ale nie są one na tyle istotne żeby mogły wpłynąć ujemnie na (moją) ocenę. Na koniec chciałbym wspomnieć jeszcze o jednym, a mianowicie o (jak to genialnie ujął Rosic) niestandardowym zakończeniu. Ostatnia wstawka z G-man'em w roli głównej rozkłada na łopatki! Podsumowując, HALF-LIFE 2 miał być mega hitem ale z pewnością jest czymś więcej, zatem moja ocena nie może być inna niż...



Iwan:
Zacznę z grubej rury, bo mało miejsca- H-L 2 wciągnęło mnie aż miło, zryło baniak, pogryzło i połknęło. Klimat tej gry to mistrzostwo świata, wirtualny świat H-La jest wspaniałym, tajemniczym i nieco przygnębiającym miejscem. W grze występuje całe mnóstwo mniejszych i większych „motywów”, przy których nie raz pogubicie zęby. Rozgrywka jest niesamowita i chociaż gra w połowie nieco traci na przebojowości, to przez kilka ostatnich godzin nie pozwala nawet spokojnie oddychać. Otoczenie zmienia się bardzo często, a miejscówki baaardzo wpływają na wyobraźnię. Grając w H-L 2 czujesz, że uczestniczysz w czymś wielkim, dotąd niespotykanym. A co do dźwięku, to nie zgadzam się z Rosicem- jak dla mnie to udźwiękowienie gry jest wręcz fenomenalne. Odgłosy jakie słyszymy np. w mieście są świetne, budują naprawdę niesamowity, charakterystyczny klimat. H-L 2 dzisiaj jest równie wielkim krokiem w grach FPP jakim był HALF-LIFE 5 lat temu. To godny następca poprzednika wyprzedzający całą konkurencję o lata świetlne. DOOM 3 w porównaniu do H-L 2 wypada tak blado, że aż go nie widać (wybaczcie, musiałem to napisać)... Cudna gra.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   25