Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   40
                          

Krzysztof "Voo" Wszołek


Po premierze FABLE, recenzowanego przez nas w poprzednim numerze, JADE EMPIRE awansowało na pierwsze miejsce na liście najbardziej oczekiwanych „xboxowych” erpegów. Podekscytowanie wydaje się jak najbardziej uzasadnione. Wystarczy spojrzeć na nazwę producenta...



Złe siły gromadzą się nad trwającym od tysiącleci Imperium. Cesarz Sun Hai, chcąc na wyjałowione suszą ziemie sprowadzić życiodajny deszcz skorzystał z magii, naruszając delikatną równowagę pomiędzy światem ludzi i duchów. Rozgniewał tym bogów, którzy zesłali demony napadające na podróżników i odległe osady. Napaści mnożą się a zagrożenie zbliża się do większych osiedli. Przed młodym wojownikiem (lub wojowniczką) czyli prowadzoną przez gracza postacią stanie zadanie... Tak jest, odgadliście - uratowania świata! Czas ruszyć przez wioski i miasta, zarówno te rozlokowane na ziemi jak i na fantastycznych unoszących się wśród chmur wyspach, piechotą lub korzystając z latających machin Wszystko to w pełnej rozmachu i być może jednej z najbardziej oryginalnych gier RPG ostatnich lat.

(kliknij aby powiększyć)


JADE EMPIRE jest kolejną produkcją studia BioWare, które po sukcesie STAR WARS: KOTOR na dobre chyba rozgościło się na konsolowym podwórku. W przeciwieństwie do poprzedniczki, JADE EMPIRE tworzone jest wyłącznie na Xboxa. Wersja PC jest oczywiście prawdopodobna w dalszej perspektywie, na razie jednak nie została oficjalnie zapowiedziana. Zresztą właśnie chęć skoncentrowania się na produkcji JADE EMPIRE spowodowała, że BioWare nie realizowało sequela swojego "gwiezdnowojennego" hitu. Akcja JADE EMPIRE przeniesie nas do świata inspirowanego historią i kulturą starożytnych Chin (nareszcie jakaś odmiana od pseudośredniowieczna, paladynów, elfów i całej tej sztampy spod znaku D&D). Będzie to świat rodem z chińskich legend, pełen demonów i wielkich wojowników biegłych w sztukach walki. Nie przypadkiem JADE EMPIRE doczekało się miana "kung-fu RPG", widowiskowe walki wręcz oraz z wykorzystaniem białej broni mają być jednym z najmocniejszych punktów gry. Fanów nie przepadających za RPG w odmianie „action” uspokoję, że ma nie zabraknąć także licznych NPCów, długich i rozbudowanych questów oraz bogatych statystyk. BioWare nie zdradza szczegółów fabuły, jednak dotychczasowe osiągnięcia kanadyjskiej firmy pozwalają nie zamartwiać się o ten element.



Rozpoczynając grę otrzymamy do wyboru siedem zdefiniowanych postaci. Będzie wśród nich potężny mistrz broni białej Tygrys Shen, szybki jak błyskawica Wściekły Ming oraz piękna i groźna Wu Kwiat Lotosu. O pozostałych niewiele wiadomo. Na pewno jednak oprócz posiadania nieco dziwacznych imion będą oznaczały wybór pomiędzy szybkością lub odpornością, siłą fizyczną lub magią bądź też będą miały wszystkie cechy rozwinięte na średnim poziomie. Ci, których możliwość wyboru nie zadowoli będą mogli stworzyć swoją własną postać, określając jej wygląd, cechy podstawowe, poziom posiadanych umiejętności oraz styl walki (jeden z 30) a także takie drobiazgi jak brzmienie głosu. Statystyki bohaterów oparte będą na trzech podstawowych cechach - sile ducha, sile umysłu oraz "fizyczności". Od nich zależeć będzie poziom umiejętności takich "chi" (magiczna energia wykorzystywana przy atakach specjalnych), ilość punktów życia czy zdolność zwalniania czasu podczas walki (bullet time dotarł już do RPG, nieźle). Cechy postaci będzie można dodatkowo modyfikować za pomocą smoczego amuletu, który będzie posiadała każda z nich. W zależności od tego jakie umieścimy w nim klejnoty odpowiednio zmieni się poziom określonych umiejętności.
Prowadzony przez nas bohater nie będzie, wzorem tradycyjnych erpegów kompletował drużyny. Zamiast tego będzie mógł napotkać w swej podróży postacie, które otrzymają status "zwolennika". Prawdopodobnie będzie ich w grze dwanaścioro. Każda z nich posiadać będzie jakaś szczególną umiejętność. Będzie wśród nich m.in. potężny wojownik, będzie sprytny kupiec oraz jasnowidzka. Zresztą nie tylko ludzie staną po stronie bohatera. W końcu akcja JADE EMPIRE dzieje się w "mitycznej" wersji Chin, nie zabraknie więc u boku naszej postaci także mitycznych stworzeń. Do "zwolenników" będziemy zwracać się z prośba o pomoc lub po prostu po informację. Wybraną przez siebie postać będziemy mogli także dołączyć do głównego bohatera na czas wykonania zadania. Wyboru dokonywać trzeba będzie z namysłem, mając na uwadze cel misji oraz to co może nam zaoferować zwolennik. Trafnie dobrany zwolennik ułatwi nam zadanie, nietrafnie - stanie się kulą u nogi.



Niewdzięczna rola - Głównego Przeciwnika Do Zabicia Na Samym Końcu przypadnie tym razem w udziale wojownikowi o wymownym przydomku Ręka Śmierci, doradcy cesarza. Koleżka ten nosi przez cały czas na twarzy czerwoną maskę i słynie z ciosu zabijającego ofiarę dopiero po pewnym czasie od zadania go. Gdy cesarz obojętny na cierpienie poddanych odizoluje się od świata właśnie Ręka Śmierci przejmie kontrolę nad państwem zaprowadzając rządy terroru. Oczywiście zanim zmierzymy się z najpotężniejszym przeciwnikiem przyjdzie nam stoczyć setki walk z jego sługusami a także z rozmaitymi demonami jakie rozpanoszyły się w państwie. Walki toczyć będą się w czasie rzeczywistym, z opcją aktywnej pauzy. Nie będzie delikatnie, oj nie. Polecą ścinane głowy a krew lać będzie się hektolitrami. Walczyć będziemy zresztą nie tylko na ziemi ale i w trakcie podniebnych wojaży - wówczas gra na moment zamieni się w klasyczny shooter z widokiem z boku. W tym momencie wyobrażam sobie ortodoksów mdlejących po przeczytaniu poprzedniego zdania. Cóż, wygląda na to, że BioWare chyba po raz pierwszy w swej historii idzie na całość, miesza gatunki, stawia na niespotykane dla RPG rozwiązania. Dla mnie - bomba!



Twórcy zapowiadają, że przejście gry zajmie około 30-40 godzin. Biorąc pod uwagę ilość dostępnych postaci, kilka odmiennych ścieżek fabularnych z różnymi zakończeniami, dla hardkorowych graczy czas ten może wydłużyć się kilkakrotnie. Nie wiem jak wy, ale ja już zerkam groźnie na świnkę skarbonkę i odliczam czas do marcowej premiery. Będzie hicior, to oczywiste.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   40