Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   41
                      


PRODUCENT: Bungie    DYSTRYBUTOR: Microsoft   GATUNEK: FPS   WWW: www.bungie.net


Zapomnijcie o półtora milionie preorderów. Zapomnijcie o obrotach na poziomie 125 milionów zielonych pierwszego dnia sprzedaży. Zapomnijcie o najwyższych notach w historii tytułów na konsole dla Halo 2. Tego trzeba doświadczyć osobiście. A wtedy Master Chief Was zmiecie…



In Amber Clad
Kocham muzykę w obu częściach Halo. Nie - ja ją uwielbiam. Niech mi ktoś powie, że nie jest ona w tej grze jednym z podstawowych magnesów, bodźców oddziaływania na gracza. Niesamowitego oddziaływania. Niegdyś godzinami mogłem wpatrywać się w obracający się, planetarny pierścień na ekranie tytułowym nie wchodząc do żadnego trybu rozgrywki, byle tylko magiczne chórki przewodniego motywu ciągle rozbrzmiewały w mojej głowie. Teraz pierścienia brak, za to w tle majaczy olbrzymia ludzka metropolia. Można i tak…

(kliknij aby powiększyć)
Miałem kiedyś wypaśny sprzęcik audio w autku…


One Way Ticket
Rozpoczynając rozgrywkę przeżyłem déja vu - znów rozpoczynamy na statku kosmicznym, znowu tutorial (testujemy nową zbroję), znowu nas atakują i znowu się rozbijamy w drugim etapie. Co nowego? Przede wszystkim broń - każdy ziemski model ma teraz swój odpowiednik po stronie sił covenantów. Niektóre rodzaje uzbrojenia wymagają taszczenia giwery w obu rękach, niektóre gnaty zaś są na tyle lekkie, że możemy używać dwóch jednocześnie. W obu przypadkach odpada używanie granatów. Tutaj też pojawiły się zmiany - rzucony ładunek nie leci już teraz po, paraboli lecz centralnie w stronę celownika, zmniejszono także zasięg samego rzutu. Na początku trudno się przyzwyczaić, bo wygląda to trochę jakbyśmy miotali granatami z automatu. Doszła jedna broń krótkiego zasięgu - covenant blade, śmiercionośne ostrze. Z rzeczy wartych odnotowania na samym początku należy wspomnieć także, że dzięki nowej zbroi Master Chief skacze wyżej jak i może używać wizjera w hełmie niczym lornetki. Pozbyto się również paska życia na rzecz szybciej ładującej się osłony zbroi - stąd więcej nie uświadczymy w grze apteczek.

Chief is gonna’ get in the tank and blow any inhuman sonofabitch…
Następna sprawa - pojazdy. Niedawno w newsach konsolowych wspominałem o możliwości odstrzeliwania w Halo 2 poszczególnych części ich mechaniki. Cóż, nie kłamałem :) Przy odrobinie samozaparcia można kilkunastoma strzałami rozłożyć naszego Warthoga na czynniki pierwsze. Do kasacji oddano nam także inne wehikuły; Ghost, czyli znany już doskonale „mini-poduszkowiec" covenantów jest obecnie bardziej zwrotny oraz wzbogacono go o funkcję przyśpieszenia (można przygazować kosztem niemożności oddania w danej chwili strzału), to samo tyczy się latającego Banshee. W każdej chwili możemy dokonać próby przejęcia wrogiego wehikułu z marszu, wskakując mu na maskę i swojsko wykopując covenanta z siodła - oczywiście wróg potrafi tak samo. Naprawdę ostra zabawa zaczyna się w chwili, gdy chwycimy za ster ziemskiego czołgu wypluwającego w masowych ilościach ołów z karabinów plus od czasu do czasu rakietkę. A że jeszcze obsiada go kilkunastu naszych współtowarzyszy broni i wraz z nami pruje do kosmitów - no żyć nie umierać.

…ale na światłach zapierniczył mi jeden żul.


Dead or alive. Actually, just dead.
Wszystko jest w porządku dokąd sami kierujemy pojazdem. W momencie kiedy odstępujemy kierownicę bo chcemy akurat polatać jednoosobowym ghostem nasze żołnierzyki najczęściej dostają świra. Generalnie rodzaje ich zachowania są dwa - sami jeżdżą w kółko na pełnym gazie i naparzają do czego się da póki tego nie ustrzelą przy okazji niemiłosiernie obijając się o ściany, albo nie stwierdziwszy obecności wroga zatrzymują się w miejscu i za nic w świecie nie chcą się dalej ruszyć. W skrajnych przypadkach wyskakują też wtedy z wozu i biegają beztrosko po okolicy. Jednego nie można im jednak odmówić - są świetnym źródłem broni i pocisków. Co prawda teraz na komendę natychmiastowo zamieniają się z nami na giwery, ale nie ma to jak samemu dobitnie o cokolwiek „poprosić”. Ktoś jeszcze prócz mnie kosił pobratymców w jedynce dla amunicji? Good Old Times.

A whisper in the storm
Fabuła - rzecz w grze najważniejsza. Podczas gdy „Mistrz Szefu” dostaje odznaczenia wojenne za zasługi na polu boju, gdzieś na drugim krańcu galaktyki pewien generał covenantów zostaje obdarty ze swej ciężkiej zbroi i naznaczony piętnem straceńca. Nie będę Wam zdradzał dalszych meandrów historii przygotowanej przez Bungie, powiem jedynie, że ukazanie jej z perspektywy obu stron konfliktu naprawdę nadaje grze rumieńców. Co ciekawe, przez te kilka lat kosmici nauczyli się języka angielskiego i nawijają nawet więcej niż swojscy żołdacy. To już nie śmiesznie gadający przeciwnik, ale bardziej „ludzki”. I dobrze. Uwielbiam kiedy wróg wykrzykuje „Demon! Demon!” (sami dowiecie się dlaczego).
Historia rzuci nas miedzy innymi w zgliszcza ziemskiego miasta byśmy tam bronili ocalałych żołnierzy, na stację atmosferyczną zerwaną z podtrzymujących ją tytanowych lin aż w końcu odkryjemy istnienie drugiego planetarnego pierścienia. Przecież to Halo „2”…

Widzicie? To dziupla pasera. Dobrze strzeżona.


The Last Spartan
Tytuł ten może okazać się najbardziej precyzyjną strzelanką na „gałki”, kropka. Nie sądziłem, że to będzie możliwe, ale obecnie gra na padzie sprawia mniej trudności niż kiedykolwiek. Widać lekkie ślady zaimplementowanego samonaprowadzania się na przeciwnika (niewielki odchył od celu a pociski ciągle dochodzą wroga), odczuwalne także przy wykorzystywaniu snajperki czy broni z zoomem optycznym. Ciągłe prucie z karabinów podbija nam lufę w górę, lepszym pomysłem są więc cięcia krótkimi seriami. Strzelamy wtedy po prostu celniej. Co do manewrowania pojazdami prowadzi się je teraz zdecydowanie wygodniej, mniej tutaj widocznego „pływania” chociaż do rajdowego realizmu naturalnie grze daleko.

Uncomfortable silence
Rozpisałem się a ani słowa jeszcze o grafice. Moi drodzy, pierwsze wzrokowe wrażenia z obcowania z Halation 2 są pozytywne, acz nie rewelacyjne. Z jednej strony mamy niesamowicie sugestywnie wykonane jednostki obcych, z drugiej - dość słabe graficznie jednostki ludzkie. Świetny bump mapping na powierzchniach nie idzie w parze z przeciętną niekiedy rozdziałką tekstur. Zastosowany w grze system zmiennego poziomu detali na obiektach w zależności od ich odległości sprawia, że gra pomyka bez zacięć niczym Gillette Mach3 po nieogolonej twarzy, widać niestety wyraźnie jak szczegóły wskakują na obiekty, co trochę psuje ogólne wrażenie. Czasami brakuje też jakichś bardziej zaawansowanych zabaw z oświetleniem, bo strzelając w ciemnym zaułku nie uświadczycie rozbłysków. Poza tym wszystko „gra i buczy”: wstawki na enginie gry popychające do przodu fabułę wyglądają zabójczo (ach te wszystkie „kosmiczne" akcje Master Chiefa!) a wykonanie poziomów zahacza o mistrzostwo świata przywodząc miejscami na myśl pierwszego Unreala (widzisz w oddali jakąś pradawną budowlę, a po długim marszu wchodzisz do jej środka). O dziwo bardzo dobrze wypadają też bitmapowe tła w rodzaju gór czy metropolii hen, daleko lub ogromniastego statku kosmicznego na niebie. A loadingi? Doprowadzone do minimum. Ot, wynik tego, że raz się wszystko na samym początku porządnie zaczyta.

Co innego, że ja mam świeżo odpicowany czołg. Dziękujemy ci MTV!


You break it, you buy it
Miłość do Halo 2 to nie zauroczenie od pierwszego wejrzenia. To raczej rozwijające się wraz z fabułą prawdziwe i głębokie uczucie. Na początku wprowadzone przez Bungie zmiany i bardziej strzelankowy w stosunku do pierwowzoru charakter gry może się starym wygom nie spodobać, do tego dochodzą pomniejsze zgrzyty graficzne oraz w błędy SI sterowanych przez konsolę postaci. Kiedy jednak zebrać wszystko do kupy, to pomimo kilku wad otrzymujemy naprawdę solidny i godny polecenia produkt gwarantujący te kilkanaście godzin emocjonującej zabawy.
Uwaga: ocena dotyczy wyłącznie trybu dla pojedynczego gracza. Za miesiąc postaram się przybliżyć Wam tryb Multiplayer w Halo 2 oraz skrobnąć kilka słów na temat dodatkowego dysku pochodzącego z edycji dla kolekcjonerów, a zawierającego materiały z przebiegu produkcji gry. Do zobaczenia!



Nie zgadzasz się z oceną recenzenta?
Chcesz podyskutować o grze?
Zapraszamy do specjalnego wątku na ten temat:
http://forum.ppk.webd.pl/index.php?showtopic=2971





Halo, to ja, pędzę do ciebie światłowodem…Mistrz Szefu powrócił.





Komentarz Gonza: W pierwszą część grałem jedynie na PC, a dodatkowo jeszcze jej nie przeszedłem, nad czym niezmiernie ubolewam. Nie przeszkodziło mi to zupełnie rozkoszować się dziełem, jakim jest Halo 2. Bungie dokonało czegoś niezwykłego: tak piękną grafiką poszczycić się może jedynie Far Cry, który na razie nie jest dostępny na konsolach. Wszystko tutaj zagrało: mamy przecudowne tła, bardzo szczegółowe modele przeciwników, wysoce miodne pojazdy, piękną i niezwykle klimatyczną ścieżkę dźwiękową. Co do kwestii AI, na które tak narzekał TomisH w recenzji to ja podobnych problemów nie zauważyłem. Jest tak, że na poziomie Normal "nasi" czasem rzeczywiście pochwalić się inteligencją kartofla, ale na wyższych poziomach trudności (o Legendary nie wspominając) wszystko jest dopracowane do ostatniej zaplutej linijeczki kodu. Gra jest wspaniałym zwieńczeniem roku dla posiadaczy Xboxa. Fabuła w singleplayer potrafi wciągnąć, doskonale łączy elementy znane z innych gier tego typu. No a co-op z kumplem ramię w ramię to też rzecz nie do pogardzenia. Jednym słowem, jeżeli macie maszynkę Microsoftu to musicie w Halo 2 zagrać się na śmierć. Dopiero wtedy docenicie potęgę Xboxa.



Komentarz PAiN’a: To mój pierwszy kontakt z tą serią i muszę szczerze przyznać, iż jestem wręcz oczarowany. Grafika potrafi przykuć na tyle uwagę, że zapominamy o przydzielonych zadaniach i po prostu się rozglądamy. Nawet z czasem nie przeszkadza niska jakość tekstur przedmiotów znajdujących się w oddali. Jeśli zaś chodzi o wrażenia akustyczne - kto by pomyślał, aby do gry FPP napisać muzykę instrumentalną? Jak dla mnie strzał w dziesiątkę - bardzo fajnie buduje klimat i komponuje się z pewnymi przełomowymi momentami w grze. Przerywniki filmowe to kolejne małe arcydzieła. (…) Dobrze sprawdza się patent umożliwiający noszenie dwóch broni na raz. Pojazdów nie za dużo, ale w pełni wystarczą. Możemy bawić się w kierowcę, bądź zlecić to innemu kumplowi, a samemu operować działkiem. Szczególną frajdę sprawiają walki gdy dosiądziemy Ghost’a (albo podkosimy go, zrzucając wroga ze sterów) – szybkie, zwrotne, z nieskończoną amunicją... nice. Fizyka gry także przyprawia o uśmiech na twarzy. (…) Choć nie lubię ‘gwiezdnych’ gier to przyznam, że gra wyjątkowo wciągnęła nawet i mnie. Na koniec dodam, że jestem pozytywnie zaskoczony sterowaniem – nigdy nie sądziłem, że pad Bill’a będzie aż tak wygodnym controller’em w grach FPP. Podsumowując - dla posiadaczy Xbox’a pozycja obowiązkowa.



Komentarz Voo: Tyle zachwytów a ja mam wątpliwości... Tzn. żebyśmy się zrozumieli – także dla mnie HALO 2 to dająca dużo radochy, zrobiona z niesamowitym rozmachem strzelanina z nieziemską muzyką i wygodnym sterowaniem. Ale nie będę się powtarzał po innych i od razu przejdę do tego, co mnie boli. Bungie starało się do fabuły wcisnąć coś więcej niż w „jedynce” no i właśnie problem w tym, że w przeciwieństwie do TomisHa z tego „czegoś” zadowolony nie jestem. Wolałem Covenantów z „jedynki” - tajemniczą, obcą i groźną rasę. Wówczas Elites kojarzyli mi się ze Skraajami z UNREALA. Fakt, że teraz jako język urzędowy mają angielski i na dodatek w swym zachowaniu i organizacji są bardzo podobni do ludzi klimatowi sequela się nie przysłużył. Poza tym, co innego strzelać do rozwrzeszczanych Gruntów a co innego walczyć u ich boku. Życiem marines mogę się przejmować, ale życiem jakichś „zmutowanych gumisiów”, jak to ich kiedyś złośliwie nazwano, już nie bardzo. Krótko – pod względem klimatu dla mnie nadal rządzi pierwowzór sprzed 3 lat. Poza tym od pierwszego kontaktu z menu gry jasnym jest, że HALO 2 powstało z myślą przede wszystkim o zabawie online, dla niego miliony ludków wyłożą miliony dolarów na Xbox Live! No ale o grze w sieci wkrótce opowie nam TomisH. Moja ocena dla Kampanii...



  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   41